środa, 24 grudnia 2014

Wzięło i nie zardzewiało III - WIGRY 2


Trudno pozostać w tak wzniosłej chwili obiektywnie rzeczowym. Każdemu miłośnikowi rowerów, zabytków techniki z naciskiem na relikty PRL w sytuacji pozyskania tak ładnie zachowanego modelu kulowego składaka marki Wigry ślinotok nie pozwala się poprawnie wysławiać. Egzemplarz który stał się moją własnością ma jeszcze dodatkowy atut w postaci unikalnego numeru w nazwie, a mówiąc jaśniej nie jest to przedstawiciel najpopularniejszego Wigry 3 ale oryginalny Wigry 2 ! Wiem, zatkało kakało - jak pisał wieszcz.

wtorek, 23 grudnia 2014

Fizjologia błota

W tle widoczna romantyczna ruina
Proces transformacji z czegoś na wzór przeciętnej biurwy zamotanej w czterech ścianach w system dziwacznych konwenansów, w istotę opanowaną żądzą maksymalnego zrycia swojego organizmu w równie maksymalnie ekstremalnym środowisku przebiegł tym razem niezwykle gwałtownie. W poprzednim dniu trwałem w słabym, wielkomiejskim pożyciu, a następnego brnąłem w najbardziej błotne z błot, jakie istnieje w granicach RP. Warunki pogodowe dopełniały całości mojego szczęścia, a równocześnie nieszczęścia postronnych użytkowników aury.

piątek, 28 listopada 2014

Miasteczka rowerowe w Krakowie - fotorelacja. Część IV - Park im. Stanisława Wyspiańskiego


Jakby powiedział w takiej sytuacji Gucio „Stare przysłowie pszczół mówi” - Człowiek uczy się całe życie. W czasie kolejnych dochodzeń udało mi się wykryć jeszcze kilka śladów naprowadzających mnie na pozostałości po czasach, w których komuś z jakiś dziwnych względów bardziej zależało na nauczeniu dzieci podstaw ruchu drogowego a przy okazji zamiłowania do ruchu fizycznego też.
 A to jeden kolega uświadomił mi, że niegdyś miasteczko rowerowe znajdowało się na Woli Duchackiej. Jak następnie sprawdziliśmy obecnie zabudowano cały teren garażami, a jakże.
 Inny kolega na moje zaskakujące zapytanie, bez zająknięcia wskazał mi natomiast zupełnie niespodziewaną i nieznaną mi lokalizację, czyli opisywany dziś przypadek.
 Historia zwyczajna i charakterystyczna dla czasów naszego dzieciństwa, czyli rodzice zabierali go tam, żeby pojeździł na rowerze.

poniedziałek, 17 listopada 2014

MOUNTAIN HANDBIKE


Jak już pewnie zauważyliście lubię od czasu do czasu zamieścić w Tempym Kole rozmowę z maniakami różnych ciekawych odmian pedałowania. Ostatnio nieco zaniedbałem z różnych względów takie prezentacje, niemniej dziś z hukiem powracamy z drugą częścią rozmowy z Rafałem poświęconej rowerom ręcznie napędzanym. Zgodnie z moim zamysłem staram się wyszukiwać rzadkie, można by rzec elitarne odmiany rowermanii®, o których w naszym kraju nie pisze się za wiele, a już na pewno nie pisze się tyle ile powinno. Mountain handbike świetnie wpisuje się w ten schemat i z dużą satysfakcją zapraszam do przeczytania paru zdań w temacie. Przy okazji obiecuję w przyszłości zaprezentować jeszcze inne, unikatowe odmiany rowermanii®, które w Polsce uprawia z pięć osób a wie o ich istnieniu kolejnych sto osób. Jeśli rzecz jasna sami użytkownicy zechcą się swoją wiedzą ze mną podzielić…

czwartek, 6 listopada 2014

SPORT ARSENAL EXPEDICE 313


Wymyśliłem sobie, że napiszę Wam dziś o wynalazku, jaki odkryłem i jaki od pewnego czasu z dużą frajdą użytkuję. Jestem z niego tak bardzo zadowolony, że nawet nie obchodzi mnie, że robię producentowi darmową reklamę. Sam bezskutecznie szukałem podobnego rozwiązania a następnie jakiegoś godnego uwagi opisu kilka miesięcy w sieci, więc tym bardziej wydaje mi się zasadne napisane tych paru zdań dla zainteresowanych i tych właśnie serdecznie zapraszam. 

poniedziałek, 20 października 2014

Miasteczka rowerowe w Krakowie - fotorelacja. Część III - Park Jordana.


W trzeciej części cyklu prezentuję ostatnie, znane mi miasteczko rowerowe w Krakowie. Myślę, że jeśli zorganizuję sobie odrobinę czasu, którego permanentnie nie mam, pojawią się jeszcze podobne relacje z innych miejsc. Po części na zasadzie przeciwwagi a po części w ramach zachęty dla osób zajmujących się, a raczej niezajmujących się, tego typu bardzo potrzebnymi obiektami w naszym pięknym mieście.

czwartek, 16 października 2014

Miasteczka rowerowe w Krakowie - fotorelacja. Część II - Nowa Huta - Park Kultury.

Proszę zwrócić  uwagę na nostalgiczny, jesienny nastrój fotorelacji
Może i się trochę rozpędziłem, ale idąc za ciosem postanowiłem zgłębić temat miasteczek rowerowych w Krakowie i z jednej fotorelacji zrobił się krótki cykl. 
Po poprzedniej hura optymistycznej prezentacji będzie niestety znacznie bardziej przyziemnie. Jeden z moich kolegów przeglądając zdjęcia pięknej i nowej inwestycji w Czyżynach, opowiedział mi jak to w dzieciństwie bawił się w „starej” Nowej Hucie w podobnym miasteczku rowerowym. Postanowiliśmy pokrótce przekonać się jak wygląda ono  dzisiaj. Obiekt usytuowany jest w tzw. Parku Kultury. Gdyby ktoś nie wiedział, jest to przestrzeń pomiędzy obecnymi terenami fabryki Philip Morris a parkingami przy Nowohuckim Centrum Kultury. Udaliśmy się na miejsce wraz z ekipą Tempego Koła. A oto, co nasza redakcja zastała na miejscu.

wtorek, 30 września 2014

DOŻYNKI 2014 - PART III

Za mgłą
Skoro już naobiecywałem, i jak pisał Homer w Iliadzie - „Słowo się rzekło”, zamieszczam oto trzecią i kończącą mój cykl opisów wypraw część „Dożynek 2014”. Jak pewnie zauważycie z każdą nową przygodą zmienia się odrobinę cały koncept tych relacji. Nie wiem, czy komuś z potencjalnych czytelników to pasuje, czy też wręcz przeciwnie. Może nawet nikogo to zwyczajnie nie zainteresuje? Tak czy inaczej, jeśli się Wam zachce poczytać to zawsze możecie.

piątek, 19 września 2014

Miasteczka rowerowe w Krakowie - fotorelacja. Część I - Czyżyny.

Fotorelacja
Zacznę od sprawy najmniej istotnej, czyli standardowo na odwrót niż to być powinno. Marzę od dłuższego czasu o zamieszczeniu na blogu fotorelacji. Wiecie, jak to sobie profesjonalni blogerzy i inni skejterzy zamieszczają, nawet całe fotoblogi się produkuje. Powziąłem, więc decyzję, że i ja powinienem odrobinę podnieść swój nie za wysokich lotów standard no i masz babo placek. Nie składało się, jednak długo na temat zdatny do takiej prezentacji, w sensie takim, żebym nie uznał go za zbyt banalny (czytaj durny), w jakim to tonie fotorelacje często znajduję tu i ówdzie. No i nareszcie znalazłem wartościowy i warty promowania temat zawarty w tytule.

poniedziałek, 15 września 2014

DOŻYNKI 2014 – PART II

Pani Jeziora
Jak widzicie po tytule wywieszam tu dziś do publicznej wiadomości drugą część moich przejść związanych z zakończeniem sezonu letniego. Przez niektórych oczekiwany, przez innych nie, niemniej jest i jeśli się Wam akurat nudzi to poczytajcie, co może Was spotkać na trasie przez Polańczyk, Wołkowyję, Wetlinę, Cisną i inne regionalne atrakcje.

sobota, 30 sierpnia 2014

Bagażnik rowerowy na sztycę II - Postscriptum, errata, lub jak tam chcecie…



Zdecydowałem się na napisanie jeszcze kilku zdań w temacie, gdyż w trakcie intensywnego użytkowania bagażnika w warunkach polowych, czyli wypraw z sakwami nasunęło mi się kilka istotnych, pominiętych wcześniej szczegółów. Ponadto w czasie rozmów w temacie pojawiły się niewyjaśnione wcześniej zagadnienia, więc do rzeczy.

czwartek, 28 sierpnia 2014

DOŻYNKI 2014 – PART I

"Leżenie bykiem"

Wiecie, co to są „Dożynki”? No ja też nie wiedziałem, ale nazwa spasowała mi do zakończenia sezonu letniego, więc czemu by nie??? Założeń na tą okazję i ten wypad w bieszczadzkie okolice miałem kilka. Jakoś tak się złożyło, że spełniłem je na dziewięćdziesiąt procent, więc jak na moje warunki całkiem przyzwoicie. Z racji wielości wyjazdów będzie tym razem o każdym oddzielnie i trochę inaczej. Nie zawarłbym zresztą wszystkich doświadczeń i związanych z nimi przemyśleń (jak zwykle szalenie dogłębnych) w jednej relacji a jeśli już, to jej długość powaliłaby najtwardszych czytaczy moich wypocin.

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Sakwy rowerowe, trójkomorowe 45 L.

Obiecałem kilku znajomym, że napiszę parę zdań opisu moich przeżyć związanych z użytkowaniem kupionych kilka miesięcy temu sakw rowerowych. Zainteresowanym zagadnieniem zaznaczam na wstępie, że do moich celów nie wybierałem towarów z najwyższej półki służących profesjonalistom, ekstremistom i poważnym podróżnikom. Oni rzecz jasna wybiorą inną kategorię takiego sprzętu. W tym opisie będzie na temat sakw w pełnym tego słowa znaczeniu, czyli w moim rozumieniu trójkomorowych, o pojemności około 40 L a dokładnie w przypadku omawianych 45 L. Jeśli chodzi o „kategorię wagową” to będzie to ten przedział zbliżony do potrzeb przeciętnego rowermana®, który używa sakw do przewozu produktów codziennego użytku, jeździ z nimi do pracy kilka, kilkanaście kilometrów i do sporadycznych, w miarę krótkich wypraw. Jak widać takie wymagania ma większość przeciętnych rowerzystów, więc może się zainteresujecie.

środa, 23 lipca 2014

Bagażnik rowerowy na sztycę


Solidny i praktyczny element mocujący
W związku z ogromnym zapotrzebowaniem ze strony czytelników, dotyczącym nie komercyjnych i bezstronnych opinii technicznych, prezentuję dziś krótki opis tytułowego wynalazku, jaki zdecydowałem się nabyć. Ta pseudo recenzja powstała po kilku miesiącach użytkowania i setkach kilometrów oraz również setkach przewiezionych na bagażniku kilogramów. W mojej opinii poznałem wszystkie wady i zalety takiego rozwiązania, więc jeśli ktoś z Was rozważa nabycie, nie do końca zdaje sobie sprawę, co z takiego zakupu wynika to zapraszam.

wtorek, 8 lipca 2014

Noc Kupały

Prawie jak Rivendell
Dziś napisałem krótką inaczej relację z kilkugodzinnej wycieczki, jaką odbyłem w moim ulubionym rejonie Polski. W końcu TEMPE KOŁO to nic innego jak tylko blog, więc coś stricte na swój temat powinienem czasem zamieścić. Rzecz jasna takie wyprawy opisuje się w celach pamiętnikarskich niemniej jak zauważyłem kilkudziesięciu z Was zajrzało na poprzednie opisy moich około bieszczadzkich rajdów, więc i tym razem zapraszam. Przewrotny tytuł zawdzięczam okresowi, w jakim wybrałem się na ten wypad, mianowicie na przypadające wtedy letnie przesilenie. Jest, a raczej był to dla ludzi związanych bliżej z naturą czas magiczny. Mało, kto o tym dziś pamięta, mało kogo to interesuje. A prawie nikt nie wie, skąd to wszystko, po co i dlaczego. Dałem taki tytuł, ponieważ może zachęci on kogoś do refleksji i zgłębienia fascynującego tematu wspaniałej przeszłości tego obszaru geograficznego.

wtorek, 1 lipca 2014

Życie bez Samochodu II - Rowerowy Kraków

Z lewej "Rowerowy Kraków" a z prawej szara rzeczywistość.
Stopień pokrętności dróg, jakimi do TEMPEGO KOŁA trafiają niektóre materiały zaskoczył mnie już kilkakrotnie. I tym razem mamy na to przepiękny przykład. Kilka materiałów wcześniej pojawił się wpis autorstwa Redaktora Subana poruszający tą samą tematykę i niejako idąc za ciosem podesłał  właśnie Pan Redaktor drugą odsłonę prezentacji. W tym wypadku swoje spostrzeżenia opisał znajomy Subana, mieszkający podobnie jak ja w Krakowie, choć zupełnie mi nieznany „Miejski Rowerzysta”. Tak, więc po okrążeniu kuli ziemskiej, odbiciu się od pięciu satelitów oraz chwilowym zaleganiu na dysku twardym mojego komputera prezentujemy kolejną odsłonę przygód z życia pozbawionego niebywałych rozkoszy związanych z posiadania samochodu.

środa, 11 czerwca 2014

HANDBIKE - DRUGA STRONA SPORTU

Zdobywając materiały do bloga, średnio wysyłam dwa razy więcej zapytań o chęć współpracy niż otrzymuję odpowiedzi. Co ciekawe zauważyć można pewną tendencję, mianowicie im ktoś jest bardziej zaangażowany w społeczną dysfunkcję ROWERMANII®, tym chętniej odpisuje. Ten wywiad dobitnie potwierdza wspomnianą regułę.
Szczerze mówiąc pisząc do Rafała nie robiłem sobie wielkich nadziei. To bez żadnej przesady największa osobowość sportu rowerowego, jaka pojawiła się na moim skromnym, początkującym blogu. Widząc na ilu polach działa, nie bardzo wierzyłem, że znajdzie i dla mnie czas.
Rafał jest ROWERMANEM® przez duże „R” a w samej tematyce HANDBIKE, czyli przewodnim tego wpisu to jeden z bardziej kompetentnych adresów, na jaki trafiłem. Tym razem poprosiłem w kilku pytaniach o ogólne przybliżenie tej odmiany pedałowania, mam jednak cichą nadzieję na dalsze odsłony naszych rozmów, gdyż zagadnień, o których chciałbym porozmawiać jest cała kopa. I tym optymistycznym i tchnącym nadzieją na przyszłość akcentem kończę głupawe wstępy i z nieskrywaną przyjemnością, zachęcam do poczytania kilku zdań o kwestiach podstawowych związanych z HANDBIKE, oraz przy okazji polecam niewtajemniczonym zapoznanie się z działalnością sportową i nie tylko mojego rozmówcy.

środa, 4 czerwca 2014

Pocztówka z Belgii - "Przepaści nie ma"

Taki kot belgijski.
W najśmielszych snach nie przypuszczałem, że w Tempym Kole pojawi się korespondencja zagraniczna z tak dla mnie egzotycznego kraju jak Belgia. Niespodziewanie i rzecz jasna wyłącznie dzięki znajomością, nepotyzmowi i jawnej korupcji panującemu niepodzielnie na moim blogu, mam przyjemność zaprezentować ten unikalny materiał. Co więcej Pani Redaktor z Brukseli zaoferowała nieoficjalnie i według nie potwierdzonych do końca informacji, jakie pojawiły się w prasie plotkarskiej, kolejne odsłony prezentacji dotyczących zagadnień rowerowych z kraju Belgów. Z nieskrywanym zapałem zapraszam do zagłębienia się w lekturę tych kilku bardzo na razie ogólnych, lecz niosących spory zasób wiedzy zdań.

Czytelników spragnionych większej dawki informacji o stolicy UE i aspektach niekoniecznie związanych z ROWERMANIĄ® odsyłam do interesującej strony, która stanowić może dla Państwa źródło i esencję twórczości Pani Redaktor.

piątek, 30 maja 2014

Życie bez samochodu - "Wypadałoby mieć..."

Brytyjskie wynalazki rowerowe w obiektywie redaktora Subana

Redaktor Suban znany z pewnością większości Państwa z serii wielce poczytnych artykułów poruszających tematykę infrastruktury rowerowej w UK, prezentuje tym razem odmienne zagadnienie rowerowe. Mianowicie zachęca do zagłębienia się w proces myślowy dotyczący możliwości zastąpienia posiadania prywatnego samochodu na rzecz innych, równie skutecznych rozwiązań transportowych. Temat sam z siebie mógłby być rzecz oczywista kontrowersyjny, mógłby spowodować liczne sprzeczne wypowiedzi. Redaktor Suban jednakże podszedł do tematu bardzo rzeczowo i mało zaczepnie. Zachęcam Państwa do współdzielenia jego spostrzeżeń lub w razie negatywnych reakcji do polemiki.

środa, 21 maja 2014

Przyczepki rowerowe do przewozu dzieci III - Epilog



 Dzisiejszym wpisem czuję się do pewnego stopnia sfrustrowany.  Artykuł, jaki miałem w zamierzeniu miał być profesjonalnym, wręcz eksperckim zwieńczeniem krótkiego, ale poczytnego i wzbudzającego wiele kontrowersji cyklu o przewożeniu pociech w przyczepkach, czy fotelikach.
 Frustracja moje wynika z tego, że artykuł przerósł mnie i moje oczekiwania. Naturalnie przemawia tu przeze mnie wrodzona skromność, nie miej gdy przeczytałem odpowiedzi na moje pytania poczułem, że mój równie co ja skromny blog jest naprawdę mało profesjonalny i nie poważny. Przez dłuższy czas przeczesywałem Internet w poszukiwaniu kogoś, kto łączyłby rowerową pasję z wiedzą można by powiedzieć ekspercką w tematach dotyczącą podstawowej kwestii tej serii artykułów. Natrafiłem dawno temu na wypożyczalnie z Krakowa, jak się dalej przekonacie nie pomyliłem się, a wręcz trafiłem na prawdziwą kopalnię wiedzy. Ja dzięki tej krótkiej wymianie myśli dowiedziałem się wszystkiego w temacie, co i Wam moi mili również zalecam.
 

czwartek, 15 maja 2014

DROGA BEZ POWROTU - CZĘŚĆ II


Shire
 Nie ma, co się tym razem zbytnio rozwodzić, przed zainteresowanymi czytelnikami druga część relacji z mojej skromnej wycieczki rowerowej rozpoczynającej cykl opisów, wypadów „około bieszczadzkich” o wspólnym i wszystko mówiącym tytule „Miedzą”.
 Jeśli ktoś nie zaznał rozkoszy z pierwszą częścią to zapraszam do wspomnianej zakładki.

niedziela, 11 maja 2014

Pocztówka z Irlandii II. Infrastruktura rowerowa - Dublin przedmieścia.

Toaleta  dla rowerzysty wraz z rowerem w dobrej cenie 1,45 złoty.
Prezentowany dziś materiał to jak wszyscy stali użytkownicy Tempego Koła na pewno wiedzą kolejna odsłona jednego z najchętniej czytanych i najbardziej dotąd regularnego cyklu, jakie się tu pojawiają. Tytuł serii niezmiennie idiotyczny, natomiast zawartość po raz kolejny bardzo zachęcająca i obfitująca w wartości poznawcze.
O swoich spostrzeżeniach odnośnie infrastruktury rowerowej napisał dla państwa nie, kto inny jak dyplomowany magister a w dodatku inżynier - Qho. Mało tego ten wpis jest nie tylko zagraniczny, nie tylko napisany przez zwykłego magistra, których wszędzie w koło włącznie z Tempym Kołem jest na pęczki. Pan Qho to dyplomowany magister od budowania dróg i to po Politechnice Krakowskiej!
Tak, że nie ma to tamto, choć bez przesadnego nadęcia i pseudo profesjonalizmu będzie bardzo konkretnie, na temat i do rzeczy.

niedziela, 4 maja 2014

DROGA BEZ POWROTU - CZĘŚĆ I


Trasa z Map Google
Zabieram się do dzisiejszego pisania jak jeż do jeżyny, czyli z daleko posuniętą ostrożnością. Jest to mój pierwszy raz jeśli mowa o relacji z wycieczki, czy jak wolą bardziej zaangażowani  i profesjonalni rowermani® „wyprawy” rowerowej. Z góry uprzedzam, że fajerwerków nie będzie. To nie wjazd rowerem na „Kilimandżaro” czy inny „Maczu Pikczu”. To zwyczajny wyjazd w teren, którego geograficzna nazwa brzmi GÓRY SANOCKO - TURCZAŃSKIE i ich okolice. W kilku miejscach bloga przewija się ta nazwa, choćby przy poczytnej recenzji SPD i moich z nimi wyczynami, lecz tym razem skoncentruję się wyłącznie na walorach przyrodniczo rowerowych. Nie znam się zbytnio na prowadzeniu bloga, robię to „na czuja” i w sposób dość niezrównoważony, ale obserwując innych wydało mi się, że wypada będąc blogerem i rowermanem® pisać o swoich „wyprawach”. Z racji, że w swoim życiu nie narzekam na nadmiar czasu pozwolić sobie mogę na najwyżej jednodniowe wypady i takie właśnie przedsięwzięcie dziś opisuję. Być może z perspektywy profesjonalisty taki wypad wyda się żenujący, ale w sumie w TEMPYM KOLE wszystko jest nie profesjonalne, a nawet  z założenia pozwalam sobie na sporą dozę żenady, więc co mi tam…

czwartek, 17 kwietnia 2014

“Why we love downhill ?” - The Old Pricks Racing Team

Zarząd  - The Old Pricks Racing Team
Dyscyplina pedałowania, jakiej nazwa pojawiła się w tytule jest jedną z najbardziej ekstremalnych i widowiskowych z pośród dotąd wymyślonych. W przeważającej mierze przygody z tego typu ekstremalnym sportem zaznają ludzie bardzo młodzi i żądni przeciwnie proporcjonalnych do liczby lat skoków adrenaliny. W powyższych dwóch przemądrzałych zdaniach nie ma niczego odkrywczego, co sam dobrze rozumiem. Musiałem je jednak napisać z racji takiej, iż panowie, których postanowiłem zaprezentować w pierwszej (mam nadzieję) odsłonie z cyklu o tej przefajnej odmianie rowermanii® nie są już nastolatkami. Nie mają też pryszczy, problemów z pierwszym razem i brakiem zarostu. Mają za to po „dzieścia” lub raczej „dzieści” lat i są poważnymi prezesami, generałami, magistrami i w ogóle wielmożnymi panami. Nie przeszkadza im to jednak absolutnie pozostać niepoważnymi rowermanami®. Nie przeszkadza im to również epatować na każdym kroku pozytywną energią płynącą z pasji i nieskrępowaną radochą z dziwnie przewrotnego i na pozór masochistycznego rozbijania własnych ciał o drzewa i inne wytwory pięknych okoliczności przyrody. Przed Wami rozmowa z jednym z Panów Prezesów The Old Pricks Racing Team.

wtorek, 15 kwietnia 2014

MATKO BOSKA! UKRADLI MI ROWER!

Naszło mnie ostatnio, misia biednego na poczytanie sobie w sieci tematów „około rowerowych”. Przewrotność, jaka leży  już chyba w mojej naturze nakierowała mnie nie na poważne portale branżowe i rozsądne blogi, ale na portale informacyjne i powiązane z nimi komercyjne dziadostwo.Dowiedziałem się tam na przykład, że idzie wiosna i zaczyna się sezon na jazdę rowerem, a co za tym idzie w czasie zimy, której tak jakby w tym roku nie było to na rowerach się nie ma, co bujać. Odnalazłem tam również bardzo odkrywczą tezę, iż w Polsce jest plaga kradzieży rowerów, oraz co stało się dla mnie bezpośrednią inspiracją do tej pisaniny, liczne poradniki, co począć, aby rower nie padł łupem złoczyńców, chuliganów, złodziei i innego patologicznego planktonu. Sens pisania o sposobach zabezpieczenia rowerów przed kradzieżą jest nie do podważenia, sam obserwując czasem z okna biura czy nikt nie zainteresował się moim zaparkowanym na ulicy rowerem widziałem dwóch złodziei rowerów.

środa, 9 kwietnia 2014

Pocztówka z RFN - Postkarte aus Bundesrepublik Deutschland

parking rowerowy przy Alexanderplatz
Wracałem wczoraj, jak co dzień rowerem z pracy. Była godzina dwudziesta druga trzydzieści, padał intensywny deszcz. Kraków jest z perspektywy roweru w takich warunkach niezwykły i jak rzadko, kiedy prawdziwie magiczny. Światła uliczne oświetlają długimi pasmami lśniące ulice, nieliczni rowerzyści (a naliczyłem ich pięciu) przemykają jakoś dziwnie przemoknięci. Jakiś samochód po kolizji z autobusem MPK stoi malowniczo pozbawiony maski. Powietrze, co jest tu wartością nadrzędną nie cuchnie dziś spalinami, a świat z za żółtych okularów zalanych deszczem prezentuje się jak mozaika z kalejdoskopu, jaki pamiętam z przedszkola i czasów ciężkiego PRL. W tej wszechogarniającej nostalgii wracałem dodatkowo „uchachany” z racji otrzymania kolejnego materiału z serii o obciachowym tytule „Pocztówka z...” autorstwa Pana Redaktora Dobiasza. Mało tego, właśnie w czasie tej eskapady inny kolega poinformował mnie drogą elektroniczną o skołowaniu następnej odsłony z cyklu. Czym zasłużyłem sobie, ja niegodny na taki wysyp twórczej inwencji? Nie znam odpowiedzi. Jeśli chodzi o materiał z RFN zawdzięczam go przede wszystkim wrodzonej sobie bezczelności, a precyzując po prostu napisałem do Dobiasza po prośbie, a on też po prostu z wrodzoną jak widać uprzejmością i nie małym talentem wyprodukował odpis na zagadnienia tematyczne, jakie mu przedstawiłem.

Proponuję Wam idąc za ciosem zapoznanie się również z całością przygód okołorowerowych autora poniższego materiału miasto-masa-maszyna.blogspot.com

poniedziałek, 31 marca 2014

Przyczepki rowerowe do przewozu dzieci II


A redaktor złośliwie dodaje zdjęcie przyczepki, która uległa drobnej awarii...

Moja słowność okazała się tak wielka, że aż samego mnie przerosła, a poziom samo zachwytu wzniósł się, o co najmniej cztery punkty procentowe. Jak widzicie, niezwykle szybko po hucznych zapowiedziach realizuję akcję promowania przyczepek rowerowych!!!  A precyzując ten wywód ,zaskoczyło mnie, że to już udało się Szanownemu Panu Konradowi spłodzić produkt literacki, jaki poniżej możecie przeczytać. Historia pojawienia się tego materiału na „Tempym Kole” jest dość złożona i nie będą jej tu przytaczał, powiem tylko, że uznałem Pana Autora za osobę bardzo kompetentną i obytą w kwestii użytkowania przyczepek rowerowych. Potrzebowałem tego materiału z dwóch podstawowych i oczywistych dla mnie względów. Po pierwsze sam mogłem sobie pozwolić tylko na wpis uzasadniający to, że osobiście nie używam przyczepki. Po drugie zaś chciałem, żeby o samej przyczepce i używaniu jej w polskich warunkach napisał ktoś, kto dogłębnie i organoleptycznie poznał to zagadnienie osobiście. Wyszedł z tego wpis wielce przyjemny i wartościowy pod względem właśnie poznawczym. Z przyjemnością sam przeczytałem i Wam też polecam.
 Dodaje jeszcze na zakończenie link do profilu  autora na portalu, w którym możecie zapoznać się z objawami postępującej Rowermanii® i osiągnięć na tym tle. Klikajcie tam ile wlezie, żeby wzrosły Panu Konradowi drastycznie statystyki wejść a na pewno będzie zachwycony gościnnym występem na „Tempym kółku” a otrzymane dzięki temu profity i zaszczyty nie będą miały sobie równych…

wtorek, 25 marca 2014

Fotelik rowerowy


Kilka wpisów wcześniej pojawił się na „Tempym kółku” artykuł na temat przyczepek rowerowych (mam nadzieję pierwszy z cyklu).  Traktował on o niemożności użytkowania przeze mnie w otaczającej mnie rzeczywistości rowerowej tego genialnego wynalazku. 
Okazał się on najbardziej kontrowersyjnym i najczęściej komentowanym z dotąd zamieszczonych. O zgrozo został przez część czytelników potraktowany jako atak na użyteczność przyczepek w ogóle (!) i o mało nie wywołał świętej wojny pomiędzy fanami przyczepek a miłośnikami fotelików do przewozu dzieci.
 Nie ukrywam, że wspomniany artykuł, podobnie jak ten o rowerkach biegowych cieszą się sporym zainteresowaniem z Waszej strony a jako że, tematy około dziecięce i rowerowo powiązane nie są mi obce, naszło mnie i o fotelikach popisać słów kilka.
 Z racji uniknięcia niedomówień na wstępie tego materiału zaznaczam jasno i wyraźnie, że nie jest to atak na przyczepki rowerowe, które bardzo szanuję i zamierzam promować. 
Dla pewności oświadczam również, że nie zamierzam poniższym artykułem naruszać niczyich uczuć religijnych i nie jest to także atak na jakikolwiek kościół.

czwartek, 20 marca 2014

Pocztówka z Wielkiej Brytanii II. Infrastruktura rowerowa w małym mieście.



Parking rowerowy na stacji kolejowej
I znów moi mili dzięki uprzejmości i znajomościom Pana Redaktora Naczelnego będziecie mieli okazję zapoznać się z kolejnym materiałem zagranicznym. Ponownie zaszczycił mnie swymi mentalnymi wybrykami Pan Redaktor SUBAN z UK. W drugiej, nieco obszerniejszej odsłonie prezentuje nam tytułowy temat przewodni. Nie będą się specjalnie wpychał między wódkę, a zakąskę, ale nie podaruję sobie na wstępie zauważyć, że po lekturze materiału Redaktora SUBANA przepaść rowerowa, jaka dzieli niestety nasz kraj od leżących w bardziej dofinansowanych regionach Europy jawi się nadal porażająca. Zapraszam, a nóż ktoś zaczerpnie z przykładów jakąś mądrość i może nawet zaszczepi na gruncie rodzimym. Jeśli nie to potraktujcie materiał jako ciekawostkę i ewentualnie pośmiejcie się - przez łzy.

PS. Przyjrzyjcie się dokładnie zdjęciu obok. Widzicie ten wypasiony, strzeżony, piętrowy parking dla rowerów przy dworcu kolejowym? Taki mają w małej mieścinie w UK.

W Krakowie właśnie powstał po 150 latach (w tym 50 opóźnień) najpiękniejszy i w ogóle najnowocześniejszy dworzec kolejowy w Polsce. I co? I nic. Nie ma nawet pięciu nowych stojaków…Wstyd, wiocha i żenada na cały cywilizowany świat.

sobota, 8 marca 2014

YOU TUBE - Filmy z remontu ul. Mogilskiej i okolic.

Droga dla rowerów już w trakcie realizacji
Dziś prezentuję wielki debiut międzynarodowego (i rzecz jasna popularnego jak nie wiem co) portalu internetowego TEMPE KOŁO na serwisie YOU TUBE!
W jednej z wolnych chwil (których nie mam) postanowiłem zrealizować plan założenia konta TEMPE KOŁO na wspomnianym serwisie, celem posiadania możliwości zamieszczania tamże amatorskich filmów dokumentalnych.  

niedziela, 23 lutego 2014

MASTERS OF THE MTB PART II - "Sposób na wytop"

Marcin bierze i wygrywa bardzo ważne zawody międzynarodowe.
Ten wpis to nie jest zwykły i kolejny artykuł o MTB. To przede wszystkim tekst zainspirowany historią człowieka, który jest jak dla mnie gwiazdą Internetu. I to nie w tym głupim, powszechnie występującym znaczeniu, ale w stu procentach pozytywnym i godnym naśladowania. Z jego historią zetknąłem się za pośrednictwem mojego kumpla Qho. Zrobiła na mnie i na wielu innych, którzy się z nią zapoznali duże wrażenie. Kiedy nareszcie udało mi się zrealizować plan stworzenia bloga rowerowego, byłem pewien, że chcę z Marcinem porozmawiać. O dziwo mimo, że to już człowiek w pewien sposób znany okazał się absolutnie pozytywnym i otwartym na moją propozycję przepytania facetem. Jego przykład pokazuje, co rowermania® może zrobić z naszym życiem ile w niej pozytywów i czystej radości. W samej rozmowie poruszamy sobie kwestie typowe i bliskie MTB, jeśli chodzi o tak wychwalaną przeze mnie historię Marcina to zamieszczam dla Was link: "Sposób na wytop"
Poklikajcie i jeśli będziecie zainteresowani, o czym sobie pogadaliśmy zachęcam do dalszego czytania.

wtorek, 18 lutego 2014

BIKE POLO LEGENDS - KRAKÓW



Nie ukrywam, że bardzo mnie cieszy możliwość zaprezentowania tego materiału. Przede wszystkim dyscyplina rowerowa będąca przedmiotem rozmowy jest w naszym kraju tak znana jak nie przymierzając Małopolski Ośrodek Ruchu Drogowego w Nowej Zelandii.
Założę się, z kim tylko zechce o dwa piwa marki Harnaś, lub nawet Tatra Pils, że większość z Was w ogóle o czymś podobnym nie słyszała. Liczę, że tymi kilkoma zdaniami, jakie zamieniłem z jednym z uczestników tego zamieszania w Krakowie, Marcinem o pseudonimie scenicznym „Pajac” wpłynie na popularyzację, zwiększenie ogólnego zainteresowania waleniem kijkiem w piłeczkę podczas karkołomnych akrobacji rowerowych.
 Jeśli ja sam nie zraziłem was jeszcze tymi ryzykownymi akrobacjami słownymi to zapraszam na arcy interesującą z mojego punktu widzenia pogawędkę.
Warto, bo chłop się przyłożył, nie miał żadnego interesu a jednak się przyłożył.
Miło z jego strony…

sobota, 1 lutego 2014

自行车赛 - ROWEREK BIEGOWY



Niebezpieczna prędkość
Każde dziecko powinno mieć rower i z reguły go ma. Każdy chyba nawet dziś zagorzały fan motoryzacji, zasiedziały, otyły, palący, nieruchawy pamięta jak w dzieciństwie z radością śmigał na rowerku z przyjaciółmi. Z kontynuacją używania roweru w późniejszych latach życia bywa już rzecz jasna różnie. Pamiętam jedno z głupszych stwierdzeń, jakie na temat rowerów wygłosił jeden z moich dalszych znajomych, kiedy mój kolega zachwalał mu atrakcje związane z jazdą terenową na rowerze górskim. Stwierdził on wówczas mianowicie, że jest już za poważny na jazdę na rowerze. Nadmienię w tym miejscu, że mieliśmy wszyscy wówczas koło osiemnastu lat… Kończy się, więc jak widać różnie, często bardzo źle a nawet żenująco. Ja z racji bycia niepoważnym i nieodwracalnym już chyba rowermanem® zdecydowałem się podjąć trud zaszczepienia zainteresowania tym środkiem transportu przyszłości mojej córce.

czwartek, 23 stycznia 2014

MASTERS OF THE MTB PART I



Pełnia życia
Ten materiał to po prostu już wypada wam przeczytać. Maratony MTB to coś, co ja osobiście zawsze miałem na horyzoncie planów czy też marzeń. Niestety z setek powodów z permanentnym brakiem czasu na czele nigdy nie doszedłem do etapu realizacji takiego zamierzenia.  Wiem ,że wiele osób ma podobne doświadczenia i jeśli tli wam się taki pomysł pod czaszką to najlepszy powód do zapoznania się z poniższym. Do pierwszej prezentacji mojej ulubionej odmiany pedałowania wybrałem człowieka związanego zarówno z MTB jak i z muzyką, którą i ja preferuje link promujący działalność muzyczną pana szanownego , słusznie zakładając nadawanie na podobnej częstotliwości umysłowej. Samą prezentację ująłem w formę literacką najbardziej mi bliską i znaną, czyli wywiad. Kilka pytań, które postawiłem doczekało się szczegółowych i jajecznych odpowiedzi. Poznałem wiele niepodważalnych prawd i realiów MTB oraz okolic. Teraz bez skrupułów pragnę się tym darem zupełnie bezinteresownie podzielić z milionami internatów na całym świecie, więc nie zmarnujcie tej niepowtarzalnej okazji. Zapraszam na rozmowę z panem o pseudonimie scenicznym „KAREL”.

wtorek, 14 stycznia 2014

Wzięło i nie zardzewiało II - URAL

Korozja na kierownicy i błotniku
Zerknąłem ostatnio przelotnie na statystyki oglądalności poszczególnych wpisów na "Tempym Kółku" i okazało się ku mojemu szczeremu zdziwieniu, że waszym największym zainteresowaniem cieszy się opis mojego starego roweru  DIAMANT …
Bije on w ilości wejść łączne odsłony w moim mniemaniu prawdziwych „czarnych koni” bloga w postaci korespondencji zagranicznych, czyli "Pocztówki z Irlandii" i "Pocztówki z Wielkiej Brytanii"(?)
Wychodzę, zatem naprzeciw oczekiwaniom elektoratu i niczym premier Tusek wsłuchany w sondaże wrzucam (mimo zamiaru późniejszej jego publikacji) artykuł o moim drugim pozyskanym złomie lub, jeśli wolicie klasyku. Tym razem jak już wspomniałem będzie na temat kolejnego starego roweru, jaki jest w moim posiadaniu a mianowicie radzieckiego URALA. Dokładnie napiszę więcej w temacie jego historii oraz prostych zabiegów renowacyjnych, jakim go poddałem, celem przywrócenia jego użyteczności, żeby nie powiedzieć świetności. 
 Na koniec planuję jeszcze przy okazji wątku wtrącić kilka słów refleksji, na jakie nakierowały mnie wasze uwagi po wcześniejszym opisie dotyczącym starych rowerów i ich odnawianiu. W przeciwieństwie do zwyczajnie kupionego za pośrednictwem Internetu DIAMANTA, rower URAL ma swoją, znaną mi i możliwą do odtworzenia historię, więc będzie niesamowicie nostalgicznie a nawet momentami awanturniczo.


wtorek, 7 stycznia 2014

Pocztówka z Wielkiej Brytanii

Przykład brytyjskiej pomysłowości
Jak już zapewne wszyscy czterej stali czytelnicy portalu międzynarodowego TEMPE KOŁO się zorientowali, jest to kolejny artykuł z serii korespondencji zagranicznych.
Tym razem wsparcia udzielił mi mój wieloletni kolega, pseudonim sceniczny „Suban”. Od kilku ładnych lat mieszka on w malowniczym i cichym miasteczku w UK. Jest rowermanem® kompletnym, spełnionym i posiadającym wieloletnie doświadczenie na tym froncie.
Poprosiłem go o kilka słów, które ujął w formie krótkich ciekawostek, anegdot i praktycznych informacji.
 Myślę, że każdego niezależnie czy wybiera się, mieszka czy też nigdy nie dojedzie rowerem do Wielkiej Brytanii te parę zdań zainteresuje. Nie przedłużam już i oddaję głos, kolejnemu Korespondentowi Zagranicznemu, przed wami Suban.