Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Infrastruktura rowerowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Infrastruktura rowerowa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 lipca 2015

Mgr Tempe Koło invades Warsaw.


Zapewne oszałamiająca liczba stałych czytelników mojego bloga, czyli trzy osoby włącznie z mamą pomyślą sobie, że przeżywam kryzys wieku średniego, bo zamiast tradycyjnych błotno, lesistych włóczęg po Bieszczadach poniosło mnie rowerem do stolicy...

piątek, 28 listopada 2014

Miasteczka rowerowe w Krakowie - fotorelacja. Część IV - Park im. Stanisława Wyspiańskiego


Jakby powiedział w takiej sytuacji Gucio „Stare przysłowie pszczół mówi” - Człowiek uczy się całe życie. W czasie kolejnych dochodzeń udało mi się wykryć jeszcze kilka śladów naprowadzających mnie na pozostałości po czasach, w których komuś z jakiś dziwnych względów bardziej zależało na nauczeniu dzieci podstaw ruchu drogowego a przy okazji zamiłowania do ruchu fizycznego też.
 A to jeden kolega uświadomił mi, że niegdyś miasteczko rowerowe znajdowało się na Woli Duchackiej. Jak następnie sprawdziliśmy obecnie zabudowano cały teren garażami, a jakże.
 Inny kolega na moje zaskakujące zapytanie, bez zająknięcia wskazał mi natomiast zupełnie niespodziewaną i nieznaną mi lokalizację, czyli opisywany dziś przypadek.
 Historia zwyczajna i charakterystyczna dla czasów naszego dzieciństwa, czyli rodzice zabierali go tam, żeby pojeździł na rowerze.

poniedziałek, 20 października 2014

Miasteczka rowerowe w Krakowie - fotorelacja. Część III - Park Jordana.


W trzeciej części cyklu prezentuję ostatnie, znane mi miasteczko rowerowe w Krakowie. Myślę, że jeśli zorganizuję sobie odrobinę czasu, którego permanentnie nie mam, pojawią się jeszcze podobne relacje z innych miejsc. Po części na zasadzie przeciwwagi a po części w ramach zachęty dla osób zajmujących się, a raczej niezajmujących się, tego typu bardzo potrzebnymi obiektami w naszym pięknym mieście.

czwartek, 16 października 2014

Miasteczka rowerowe w Krakowie - fotorelacja. Część II - Nowa Huta - Park Kultury.

Proszę zwrócić  uwagę na nostalgiczny, jesienny nastrój fotorelacji
Może i się trochę rozpędziłem, ale idąc za ciosem postanowiłem zgłębić temat miasteczek rowerowych w Krakowie i z jednej fotorelacji zrobił się krótki cykl. 
Po poprzedniej hura optymistycznej prezentacji będzie niestety znacznie bardziej przyziemnie. Jeden z moich kolegów przeglądając zdjęcia pięknej i nowej inwestycji w Czyżynach, opowiedział mi jak to w dzieciństwie bawił się w „starej” Nowej Hucie w podobnym miasteczku rowerowym. Postanowiliśmy pokrótce przekonać się jak wygląda ono  dzisiaj. Obiekt usytuowany jest w tzw. Parku Kultury. Gdyby ktoś nie wiedział, jest to przestrzeń pomiędzy obecnymi terenami fabryki Philip Morris a parkingami przy Nowohuckim Centrum Kultury. Udaliśmy się na miejsce wraz z ekipą Tempego Koła. A oto, co nasza redakcja zastała na miejscu.

piątek, 19 września 2014

Miasteczka rowerowe w Krakowie - fotorelacja. Część I - Czyżyny.

Fotorelacja
Zacznę od sprawy najmniej istotnej, czyli standardowo na odwrót niż to być powinno. Marzę od dłuższego czasu o zamieszczeniu na blogu fotorelacji. Wiecie, jak to sobie profesjonalni blogerzy i inni skejterzy zamieszczają, nawet całe fotoblogi się produkuje. Powziąłem, więc decyzję, że i ja powinienem odrobinę podnieść swój nie za wysokich lotów standard no i masz babo placek. Nie składało się, jednak długo na temat zdatny do takiej prezentacji, w sensie takim, żebym nie uznał go za zbyt banalny (czytaj durny), w jakim to tonie fotorelacje często znajduję tu i ówdzie. No i nareszcie znalazłem wartościowy i warty promowania temat zawarty w tytule.

środa, 9 kwietnia 2014

Pocztówka z RFN - Postkarte aus Bundesrepublik Deutschland

parking rowerowy przy Alexanderplatz
Wracałem wczoraj, jak co dzień rowerem z pracy. Była godzina dwudziesta druga trzydzieści, padał intensywny deszcz. Kraków jest z perspektywy roweru w takich warunkach niezwykły i jak rzadko, kiedy prawdziwie magiczny. Światła uliczne oświetlają długimi pasmami lśniące ulice, nieliczni rowerzyści (a naliczyłem ich pięciu) przemykają jakoś dziwnie przemoknięci. Jakiś samochód po kolizji z autobusem MPK stoi malowniczo pozbawiony maski. Powietrze, co jest tu wartością nadrzędną nie cuchnie dziś spalinami, a świat z za żółtych okularów zalanych deszczem prezentuje się jak mozaika z kalejdoskopu, jaki pamiętam z przedszkola i czasów ciężkiego PRL. W tej wszechogarniającej nostalgii wracałem dodatkowo „uchachany” z racji otrzymania kolejnego materiału z serii o obciachowym tytule „Pocztówka z...” autorstwa Pana Redaktora Dobiasza. Mało tego, właśnie w czasie tej eskapady inny kolega poinformował mnie drogą elektroniczną o skołowaniu następnej odsłony z cyklu. Czym zasłużyłem sobie, ja niegodny na taki wysyp twórczej inwencji? Nie znam odpowiedzi. Jeśli chodzi o materiał z RFN zawdzięczam go przede wszystkim wrodzonej sobie bezczelności, a precyzując po prostu napisałem do Dobiasza po prośbie, a on też po prostu z wrodzoną jak widać uprzejmością i nie małym talentem wyprodukował odpis na zagadnienia tematyczne, jakie mu przedstawiłem.

Proponuję Wam idąc za ciosem zapoznanie się również z całością przygód okołorowerowych autora poniższego materiału miasto-masa-maszyna.blogspot.com

czwartek, 20 marca 2014

Pocztówka z Wielkiej Brytanii II. Infrastruktura rowerowa w małym mieście.



Parking rowerowy na stacji kolejowej
I znów moi mili dzięki uprzejmości i znajomościom Pana Redaktora Naczelnego będziecie mieli okazję zapoznać się z kolejnym materiałem zagranicznym. Ponownie zaszczycił mnie swymi mentalnymi wybrykami Pan Redaktor SUBAN z UK. W drugiej, nieco obszerniejszej odsłonie prezentuje nam tytułowy temat przewodni. Nie będą się specjalnie wpychał między wódkę, a zakąskę, ale nie podaruję sobie na wstępie zauważyć, że po lekturze materiału Redaktora SUBANA przepaść rowerowa, jaka dzieli niestety nasz kraj od leżących w bardziej dofinansowanych regionach Europy jawi się nadal porażająca. Zapraszam, a nóż ktoś zaczerpnie z przykładów jakąś mądrość i może nawet zaszczepi na gruncie rodzimym. Jeśli nie to potraktujcie materiał jako ciekawostkę i ewentualnie pośmiejcie się - przez łzy.

PS. Przyjrzyjcie się dokładnie zdjęciu obok. Widzicie ten wypasiony, strzeżony, piętrowy parking dla rowerów przy dworcu kolejowym? Taki mają w małej mieścinie w UK.

W Krakowie właśnie powstał po 150 latach (w tym 50 opóźnień) najpiękniejszy i w ogóle najnowocześniejszy dworzec kolejowy w Polsce. I co? I nic. Nie ma nawet pięciu nowych stojaków…Wstyd, wiocha i żenada na cały cywilizowany świat.

sobota, 8 marca 2014

YOU TUBE - Filmy z remontu ul. Mogilskiej i okolic.

Droga dla rowerów już w trakcie realizacji
Dziś prezentuję wielki debiut międzynarodowego (i rzecz jasna popularnego jak nie wiem co) portalu internetowego TEMPE KOŁO na serwisie YOU TUBE!
W jednej z wolnych chwil (których nie mam) postanowiłem zrealizować plan założenia konta TEMPE KOŁO na wspomnianym serwisie, celem posiadania możliwości zamieszczania tamże amatorskich filmów dokumentalnych.  

wtorek, 7 stycznia 2014

Pocztówka z Wielkiej Brytanii

Przykład brytyjskiej pomysłowości
Jak już zapewne wszyscy czterej stali czytelnicy portalu międzynarodowego TEMPE KOŁO się zorientowali, jest to kolejny artykuł z serii korespondencji zagranicznych.
Tym razem wsparcia udzielił mi mój wieloletni kolega, pseudonim sceniczny „Suban”. Od kilku ładnych lat mieszka on w malowniczym i cichym miasteczku w UK. Jest rowermanem® kompletnym, spełnionym i posiadającym wieloletnie doświadczenie na tym froncie.
Poprosiłem go o kilka słów, które ujął w formie krótkich ciekawostek, anegdot i praktycznych informacji.
 Myślę, że każdego niezależnie czy wybiera się, mieszka czy też nigdy nie dojedzie rowerem do Wielkiej Brytanii te parę zdań zainteresuje. Nie przedłużam już i oddaję głos, kolejnemu Korespondentowi Zagranicznemu, przed wami Suban.

czwartek, 12 grudnia 2013

Pocztówka z Irlandii

Piękny i tani rower Pana Korespondenta
 Szanowni państwo, pojawiały się już w tym dziwnym miejscu zagraniczne tytuły, ale to, co zaserwujemy tym razem przejdzie wasze najśmielsze oczekiwania. Jako, że TEMPE KOŁO to portal międzynarodowy, niezwykle popularny i zamieszczane są tu materiały zagraniczne i w ogóle same porządne zapraszam na zagraniczną korespondencję.
Jako, że jeden z moich kumpli wyjechał (podobnie zresztą jak wszyscy moi kumple) za chlebem, nie mogłem tego staropolskim zwyczajem nie wykorzystać. Poprosiłem, więc rzecz jasna z czystego staropolskiego lenistwa, wygodnictwa i cwaniactwa, żeby napisał dla mnie relację z Irlandii, dotyczącą kwestii około rowerowych. Powstał dzięki temu nietuzinkowy artykuł dający odetchnąć potencjalnym czytelnikom od wyłącznie moich wypocin. Tradycyjnie jest na luzie, mało profesjonalnie i wcale nie szykownie, ale za to z jajami na karku. Panie i panowie oddajemy głos Panu Korespondentowi Zagranicznemu. Przed wami Qho.