Nigdy by mi nie przyszło do głowy, że będę pisał recenzję dotyczącą zabawy tego typu rowerem. Niemniej dane mi było niedawno dostąpić zaszczytu pojeżdżenia na takim sprzęcie mojego współtowarzysza w rowermanii. Chyba mogę tak powiedzieć o człowieku, który mając świetny rower górski, kupił z podnieceniem wynikającym ze spróbowania bardzo przyzwoitą "szosę". Będzie to rzecz jasna opis na tyle tendencyjny na ile może być ze strony człowieka jeżdżącego tylko i wyłącznie od dwóch prawie dekad na rowerach górskich i właśnie przede wszystkim do innych miłośników "górali", chcących spróbować czegoś nowego i innego tę pisaninę przede wszystkim kieruję.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Felietony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Felietony. Pokaż wszystkie posty
środa, 12 sierpnia 2015
niedziela, 10 maja 2015
Jak kupiłem przyczepkę rowerową do przewozu dzieci.
Właściwie to temat tytułowy został w Tempym Kółku wyczerpany. Każdy kto bardziej lub mniej z przypadku zajrzał w poszukiwaniu czegokolwiek i natknął się tu na temat przyczepek do przewozu dzieci, już chyba wszystkiego dzięki uprzejmości moich gości się dowiedział:
A dziś ja mimo wielu wątpliwości, obaw i realnych trudności staję przed wami i przyznaję się - kupiłem i używam. To takie wręcz "wyjście z cienia" , czy "szafy", jak to w niektórych środowiskach się mawia.
środa, 18 marca 2015
Ochraniacze na buty - rainstopper, windstopper, othershitstopper.
Znalazłem ostatnio więcej czasu i powoli udało mi się zrealizować opisy odkrywanych systematycznie przeze mnie wynalazków rowerowych z którymi noszę się często od miesięcy. Dziś rozwinę temat lekko zasygnalizowany we wpisie na temat wodoodporności rowerowej. Ochraniacze na buty, w które się zaopatrzyłem, zdążyłem szczegółowo przetestować i mogę już na dziś dzień konkretniej się w temacie rozpisać.
środa, 11 marca 2015
SPORT ARSENAL EXPEDICE 313 - II - Postscriptum, errata, lub jak tam chcecie…
Zgodnie z zapowiedzią wracam nareszcie do tematu specjalistycznej sakwy - plecaka Sport Arsenal o której parę miesięcy temu czytaliście. Dziś napiszę kilka słów o użytkowaniu jej w charakterze podstawowym, czyli sakwy i postaram się poruszyć tematy z kilku pytań jakie mi odnośnie zadano.
środa, 11 lutego 2015
Mrozoodporność rowerowa I
Jakoś, żeby iść za ciosem dziś o
moich pomysłach i rozważaniach w temacie przewodnim zawartym w tytule.
Zaobserwowałem, że dla większości normalnych ludzi sezon rowerowy istnieje. Co
więcej zaczyna się on i kończy. Ma też jakiś określony wymiar, który tkwi
głęboko w świadomości zaszczepiony przez socjalizację i babcię, która krzyczała,
kiedy nie wróciło się z podwórka przed deszczem lub w zabłoconych trampkach.
Jakoś ja tak mam, choć oczywiście normalny na pewno nie jestem, że rower jest
dla mnie doskonałym, miejskim środkiem transportu, poruszania się. Tak samo jak przemieszczanie
się na butach, komunikacją zbiorową, samochodem, motorynką, samolotem,
płetwami, skuterem śnieżnym. Nie ma sezonu na poruszanie się w ogóle, co
najwyżej wymaga to niewielkiego dostosowania się do panującej aury. Mróz jest
mniej odstraszającym elementem od zimowej jazdy rowerem niż opady, jest to
widoczne nieuzbrojonym okiem jak na dłoni. Gdy mamy suchą zimę jeździ rowerami
sporo i coraz więcej rowermanów®. W przypadku opadów czegokolwiek, w tym
przypadku z naciskiem na śnieg pozostaje w Krakowie już tylko 94 z pośród 15 000
rowerzystów. W razie zalodzenia niestety nie więcej niż 43.
czwartek, 22 stycznia 2015
Wodoszczelność rowerowa
W sumie tym razem mam
przysłowiowe dwie pieczenie na jednym ogniu. Kiedyś tam napisałem, że marzyłem
o umieszczeniu na blogu fotorelacji i się spełniło przy okazji miasteczek
rowerowych, a dziś spełnia się sen o felietonie. W sumie nie wiem czy to będzie
profesjonalny felieton w pełnym tego słowa znaczeniu, ale ja nie jestem
profesjonalistą, więc co mi tam. Druga pieczeń na jednym ogniu to poradnik. Z
tym też się noszę od dłuższego czasu. Co prawda było już kilka opisów różnych
akcesoriów, a nawet kilka złotych rad odnośnie uchronienia się przed kradzieżą
roweru, ale ten uznaje za taki pierwszy, prawdziwy, przemądrzały i
nieobiektywny poradnik
wtorek, 1 lipca 2014
Życie bez Samochodu II - Rowerowy Kraków
![]() |
| Z lewej "Rowerowy Kraków" a z prawej szara rzeczywistość. |
Stopień pokrętności dróg, jakimi do TEMPEGO KOŁA trafiają niektóre materiały zaskoczył mnie już kilkakrotnie. I tym razem mamy na to przepiękny przykład. Kilka materiałów wcześniej pojawił się wpis autorstwa Redaktora Subana poruszający tą samą tematykę i niejako idąc za ciosem podesłał właśnie Pan Redaktor drugą odsłonę prezentacji. W tym wypadku swoje spostrzeżenia opisał znajomy Subana, mieszkający podobnie jak ja w Krakowie, choć zupełnie mi nieznany „Miejski Rowerzysta”. Tak, więc po okrążeniu kuli ziemskiej, odbiciu się od pięciu satelitów oraz chwilowym zaleganiu na dysku twardym mojego komputera prezentujemy kolejną odsłonę przygód z życia pozbawionego niebywałych rozkoszy związanych z posiadania samochodu.
środa, 4 czerwca 2014
Pocztówka z Belgii - "Przepaści nie ma"
![]() |
| Taki kot belgijski. |
W najśmielszych snach nie
przypuszczałem, że w Tempym Kole pojawi się korespondencja zagraniczna z tak
dla mnie egzotycznego kraju jak Belgia. Niespodziewanie i rzecz jasna wyłącznie
dzięki znajomością, nepotyzmowi i jawnej korupcji panującemu niepodzielnie na
moim blogu, mam przyjemność zaprezentować ten unikalny materiał. Co więcej Pani
Redaktor z Brukseli zaoferowała nieoficjalnie i według nie potwierdzonych do
końca informacji, jakie pojawiły się w prasie plotkarskiej, kolejne odsłony
prezentacji dotyczących zagadnień rowerowych z kraju Belgów. Z nieskrywanym
zapałem zapraszam do zagłębienia się w lekturę tych kilku bardzo na razie
ogólnych, lecz niosących spory zasób wiedzy zdań.
Czytelników spragnionych
większej dawki informacji o stolicy UE i aspektach niekoniecznie związanych z ROWERMANIĄ® odsyłam do interesującej strony, która stanowić może dla Państwa
źródło i esencję twórczości Pani Redaktor.
piątek, 30 maja 2014
Życie bez samochodu - "Wypadałoby mieć..."
![]() |
| Brytyjskie wynalazki rowerowe w obiektywie redaktora Subana |
Redaktor Suban znany z pewnością
większości Państwa z serii wielce poczytnych artykułów poruszających tematykę
infrastruktury rowerowej w UK, prezentuje tym razem odmienne zagadnienie
rowerowe. Mianowicie zachęca do zagłębienia się w proces myślowy dotyczący
możliwości zastąpienia posiadania prywatnego samochodu na rzecz innych, równie
skutecznych rozwiązań transportowych. Temat sam z siebie mógłby być rzecz
oczywista kontrowersyjny, mógłby spowodować liczne sprzeczne wypowiedzi.
Redaktor Suban jednakże podszedł do tematu bardzo rzeczowo i mało zaczepnie.
Zachęcam Państwa do współdzielenia jego spostrzeżeń lub w razie negatywnych
reakcji do polemiki.
niedziela, 11 maja 2014
Pocztówka z Irlandii II. Infrastruktura rowerowa - Dublin przedmieścia.
![]() |
| Toaleta dla rowerzysty wraz z rowerem w dobrej cenie 1,45 złoty. |
O swoich spostrzeżeniach odnośnie infrastruktury rowerowej napisał dla państwa nie, kto inny jak dyplomowany magister a w dodatku inżynier - Qho. Mało tego ten wpis jest nie tylko zagraniczny, nie tylko napisany przez zwykłego magistra, których wszędzie w koło włącznie z Tempym Kołem jest na pęczki. Pan Qho to dyplomowany magister od budowania dróg i to po Politechnice Krakowskiej!
Tak, że nie ma to tamto, choć bez przesadnego nadęcia i pseudo profesjonalizmu będzie bardzo konkretnie, na temat i do rzeczy.
wtorek, 15 kwietnia 2014
MATKO BOSKA! UKRADLI MI ROWER!
Naszło mnie ostatnio, misia
biednego na poczytanie sobie w sieci tematów „około rowerowych”. Przewrotność,
jaka leży już chyba w mojej naturze nakierowała mnie nie na poważne portale branżowe i
rozsądne blogi, ale na portale informacyjne i powiązane z nimi komercyjne dziadostwo.Dowiedziałem się tam na przykład, że idzie wiosna i zaczyna się sezon na jazdę
rowerem, a co za tym idzie w czasie zimy, której tak jakby w tym roku nie było
to na rowerach się nie ma, co bujać. Odnalazłem tam również bardzo odkrywczą
tezę, iż w Polsce jest plaga kradzieży rowerów, oraz co stało się dla mnie
bezpośrednią inspiracją do tej pisaniny, liczne poradniki, co począć, aby rower
nie padł łupem złoczyńców, chuliganów, złodziei i innego patologicznego
planktonu. Sens pisania o sposobach zabezpieczenia rowerów przed kradzieżą jest
nie do podważenia, sam obserwując czasem z okna biura czy nikt nie
zainteresował się moim zaparkowanym na ulicy rowerem widziałem dwóch złodziei
rowerów.
środa, 9 kwietnia 2014
Pocztówka z RFN - Postkarte aus Bundesrepublik Deutschland
![]() |
| parking rowerowy przy Alexanderplatz |
Wracałem wczoraj, jak co dzień rowerem
z pracy. Była godzina dwudziesta druga trzydzieści, padał intensywny deszcz.
Kraków jest z perspektywy roweru w takich warunkach niezwykły i jak rzadko,
kiedy prawdziwie magiczny. Światła uliczne oświetlają długimi pasmami lśniące
ulice, nieliczni rowerzyści (a naliczyłem ich pięciu) przemykają jakoś dziwnie
przemoknięci. Jakiś samochód po kolizji z autobusem MPK stoi malowniczo
pozbawiony maski. Powietrze, co jest tu wartością nadrzędną nie cuchnie dziś spalinami,
a świat z za żółtych okularów zalanych deszczem prezentuje się jak mozaika z
kalejdoskopu, jaki pamiętam z przedszkola i czasów ciężkiego PRL. W tej
wszechogarniającej nostalgii wracałem dodatkowo „uchachany” z racji otrzymania
kolejnego materiału z serii o obciachowym tytule „Pocztówka z...” autorstwa
Pana Redaktora Dobiasza. Mało tego, właśnie w czasie tej eskapady inny kolega
poinformował mnie drogą elektroniczną o skołowaniu następnej odsłony z cyklu.
Czym zasłużyłem sobie, ja niegodny na taki wysyp twórczej inwencji? Nie znam
odpowiedzi. Jeśli chodzi o materiał z RFN zawdzięczam go przede wszystkim wrodzonej
sobie bezczelności, a precyzując po prostu napisałem do Dobiasza po prośbie, a
on też po prostu z wrodzoną jak widać uprzejmością i nie małym talentem
wyprodukował odpis na zagadnienia tematyczne, jakie mu przedstawiłem.
Proponuję Wam idąc za ciosem zapoznanie
się również z całością przygód okołorowerowych autora poniższego materiału miasto-masa-maszyna.blogspot.com
czwartek, 20 marca 2014
Pocztówka z Wielkiej Brytanii II. Infrastruktura rowerowa w małym mieście.
![]() |
| Parking rowerowy na stacji kolejowej |
I znów moi mili dzięki
uprzejmości i znajomościom Pana Redaktora Naczelnego będziecie mieli okazję
zapoznać się z kolejnym materiałem zagranicznym. Ponownie zaszczycił mnie swymi
mentalnymi wybrykami Pan Redaktor SUBAN z UK. W drugiej, nieco obszerniejszej
odsłonie prezentuje nam tytułowy temat przewodni. Nie będą się specjalnie wpychał
między wódkę, a zakąskę, ale nie podaruję sobie na wstępie zauważyć, że po
lekturze materiału Redaktora SUBANA przepaść rowerowa, jaka dzieli niestety
nasz kraj od leżących w bardziej dofinansowanych regionach Europy jawi się nadal
porażająca. Zapraszam, a nóż ktoś zaczerpnie z przykładów jakąś mądrość i może
nawet zaszczepi na gruncie rodzimym. Jeśli nie to potraktujcie materiał jako
ciekawostkę i ewentualnie pośmiejcie się - przez łzy.
PS. Przyjrzyjcie się dokładnie
zdjęciu obok. Widzicie ten wypasiony, strzeżony, piętrowy parking dla rowerów
przy dworcu kolejowym? Taki mają w małej mieścinie w UK.
W Krakowie właśnie powstał po 150
latach (w tym 50 opóźnień) najpiękniejszy i w ogóle najnowocześniejszy dworzec
kolejowy w Polsce. I co? I nic. Nie ma nawet pięciu nowych stojaków…Wstyd,
wiocha i żenada na cały cywilizowany świat.
wtorek, 7 stycznia 2014
Pocztówka z Wielkiej Brytanii
![]() |
| Przykład brytyjskiej pomysłowości |
Jak już zapewne wszyscy czterej
stali czytelnicy portalu międzynarodowego TEMPE KOŁO się zorientowali, jest to
kolejny artykuł z serii korespondencji zagranicznych.
Tym razem wsparcia
udzielił mi mój wieloletni kolega, pseudonim sceniczny „Suban”. Od kilku ładnych
lat mieszka on w malowniczym i cichym miasteczku w UK. Jest rowermanem®
kompletnym, spełnionym i posiadającym wieloletnie doświadczenie na tym froncie.
Poprosiłem go o kilka słów, które ujął w formie krótkich ciekawostek, anegdot i
praktycznych informacji.
Myślę, że każdego niezależnie czy wybiera się, mieszka czy też nigdy nie dojedzie rowerem do Wielkiej Brytanii te parę zdań zainteresuje. Nie przedłużam już i oddaję głos, kolejnemu Korespondentowi Zagranicznemu, przed wami Suban.
Myślę, że każdego niezależnie czy wybiera się, mieszka czy też nigdy nie dojedzie rowerem do Wielkiej Brytanii te parę zdań zainteresuje. Nie przedłużam już i oddaję głos, kolejnemu Korespondentowi Zagranicznemu, przed wami Suban.
czwartek, 12 grudnia 2013
Pocztówka z Irlandii
![]() |
| Piękny i tani rower Pana Korespondenta |
Jako, że jeden z moich kumpli wyjechał (podobnie zresztą
jak wszyscy moi kumple) za chlebem, nie mogłem tego staropolskim zwyczajem nie
wykorzystać. Poprosiłem, więc rzecz jasna z czystego staropolskiego lenistwa,
wygodnictwa i cwaniactwa, żeby napisał dla mnie relację z Irlandii, dotyczącą
kwestii około rowerowych. Powstał dzięki temu nietuzinkowy artykuł dający
odetchnąć potencjalnym czytelnikom od wyłącznie moich wypocin. Tradycyjnie jest
na luzie, mało profesjonalnie i wcale nie szykownie, ale za to z jajami na
karku. Panie i panowie oddajemy głos Panu Korespondentowi Zagranicznemu. Przed
wami Qho.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














