Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rowerowe złomy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rowerowe złomy. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 stycznia 2016

Rowerek dziecięcy - projekt własny


Dziś opiszę Wam epizod dotyczący mojego rowerowego modelarstwa, czyli odbudowywania rowerowych złomów. W poprzednich częściach było zwykle o rekonstrukcji, odtwarzaniu stanu pierwotnego. Tym razem pracowałem nad projektem autorskim. Zajął mi on sporo czasu, czego skutkiem jest choćby  zauważalna, mniejsza aktywność na blogu. Ale do rzeczy...

Każdy ma jakąś Ciotkę Jaśkę. Moja jest stateczną, serdeczną Ciotką z sercem na dłoni. W swych zasobach, drogą bardzo okrężną posiadła stary, zrujnowany i zdekompletowany rowerek dziecięcy „Kubuś” firmy Romet. Żaden klasyk, zaledwie paroletni złom. Rower był w stanie agonalnym i Ciocia miała zamiar „wynieść go pod kubeł”. Nie mogłem tak tego pozostawić i zająłem się przygotowaniem z tego surowego materiału pięknego, dziewczęcego roweru na specjalne zamówienie córki.

wtorek, 19 maja 2015

Wzięło i nie zardzewiało III- Wigry 2- Poprawiny


W życiu każdego złomiarza - naprawiacza są takie chwile, które wymagają udokumentowania. W serii o rowerowych złomach zamieściłem już kilka relacji i wspomnień dotyczących tej formy majsterkowania. Dziś rozwijam temat mojego obecnie głównego eksponatu, czyli WIGRY 2 rocznik 1976. Do pełni szczęścia nadal brakuje mi tylnego klosza, oryginalnych pedałów, instrukcji oraz torby transportowej,więc możecie spodziewać się jeszcze części trzeciej .
A żeby osoby zainteresowane nie musiały się naszukać załączam link do pierwszej części : Wzięło i nie zardzewiało III - WIGRY 2

środa, 24 grudnia 2014

Wzięło i nie zardzewiało III - WIGRY 2


Trudno pozostać w tak wzniosłej chwili obiektywnie rzeczowym. Każdemu miłośnikowi rowerów, zabytków techniki z naciskiem na relikty PRL w sytuacji pozyskania tak ładnie zachowanego modelu kulowego składaka marki Wigry ślinotok nie pozwala się poprawnie wysławiać. Egzemplarz który stał się moją własnością ma jeszcze dodatkowy atut w postaci unikalnego numeru w nazwie, a mówiąc jaśniej nie jest to przedstawiciel najpopularniejszego Wigry 3 ale oryginalny Wigry 2 ! Wiem, zatkało kakało - jak pisał wieszcz.

wtorek, 14 stycznia 2014

Wzięło i nie zardzewiało II - URAL

Korozja na kierownicy i błotniku
Zerknąłem ostatnio przelotnie na statystyki oglądalności poszczególnych wpisów na "Tempym Kółku" i okazało się ku mojemu szczeremu zdziwieniu, że waszym największym zainteresowaniem cieszy się opis mojego starego roweru  DIAMANT …
Bije on w ilości wejść łączne odsłony w moim mniemaniu prawdziwych „czarnych koni” bloga w postaci korespondencji zagranicznych, czyli "Pocztówki z Irlandii" i "Pocztówki z Wielkiej Brytanii"(?)
Wychodzę, zatem naprzeciw oczekiwaniom elektoratu i niczym premier Tusek wsłuchany w sondaże wrzucam (mimo zamiaru późniejszej jego publikacji) artykuł o moim drugim pozyskanym złomie lub, jeśli wolicie klasyku. Tym razem jak już wspomniałem będzie na temat kolejnego starego roweru, jaki jest w moim posiadaniu a mianowicie radzieckiego URALA. Dokładnie napiszę więcej w temacie jego historii oraz prostych zabiegów renowacyjnych, jakim go poddałem, celem przywrócenia jego użyteczności, żeby nie powiedzieć świetności. 
 Na koniec planuję jeszcze przy okazji wątku wtrącić kilka słów refleksji, na jakie nakierowały mnie wasze uwagi po wcześniejszym opisie dotyczącym starych rowerów i ich odnawianiu. W przeciwieństwie do zwyczajnie kupionego za pośrednictwem Internetu DIAMANTA, rower URAL ma swoją, znaną mi i możliwą do odtworzenia historię, więc będzie niesamowicie nostalgicznie a nawet momentami awanturniczo.


wtorek, 24 grudnia 2013

Wzięło i nie zardzewiało I - DIAMANT MODEL 35 102

Stylizacja i szyk są bardzo retro
Jako, że blog ma traktować o rzeczach, które mnie interesują, nie wypadało mi nie napisać o fascynacji starymi rowerami. Jakoś ogólnie rzeczy leciwe na wielu płaszczyznach mnie interesują, więc nieuniknione było połączenie obu zainteresowań. W mojej „karierze restauratora rowerowego” stałem się właścicielem i  doprowadziłem do używalności dwa stare rowery. Pierwszy to poniżej zaprezentowany, drugi to URAL, o którego dziejach napiszę w przyszłości.
Rower DIAMANT trafił do mnie w taki oto banalny sposób, iż razu pewnego, bardzo dawno temu przyszło mi na myśl, że fajnie byłoby regularnie zacząć jeździć rowerem do pracy. W obliczu braku miejsca na jego bezpieczne pozostawienie, zacząłem rozglądać się za nisko budżetowym modelem, który miał mi posłużyć jedynie do tego celu i nie doprowadzić do finansowego zgonu w razie kradzieży. Oczywistym a zarazem najbardziej komfortowym miejscem poszukiwań wydał mi się najpopularniejszy w naszym kraju portal aukcyjny. Moje plany i następujące po nich działania poszerzyły znacznie rozeznanie w rynku rowerów używanych.